
Trailer:
Opis:
Randy "The Ram" Robinson (Mickey Rourke) jest profesjonalnym zapaśnikiem. Lata świetności, wielkiej kariery ma już dawno za sobą. Od jego największej walki minęło już prawie dwadzieścia lat. Jednak on ciągle stara się być częścią tego wielkiego koła,bo tylko to potrafi robić. Najbardziej strome schody zaczynają się gdy Taran zostaje powalony przez...zawał serca. Po tak mocnym ciosie stara się naprawić dawne błędy. Stara się odtworzyć ledwie mglistą nić porozumienia ze swą córką. Próbuje radzić się i zarazem zbliżyć do striptizerki Cassidy (w tej roli Marisa Tomei). Znajduje pracę w markecie w dziale mięsnym...tylko czy podoła tekim zmianom?Czy jest gotowy na tak drastyczne zmiany w swoim życiu?
Moja recenzja:
Gdy zobaczyłem Mickey'a na plakacie nowego filmu byłem bardzo ciekawy jego interpretacji tak wydawałoby się podobnej do jego życiorysu roli. Otrzymał on za tę rolę nominację do Oscara. Wiedziałem to. I może właśnie z tego powodu oczekiwałem czegoś więcej. Czytałem również wywiad w którym Rourke chwalił reżysera, że dzięki niemu wzniósł się znowu na wyżyny aktorstwa. Owszem scena "spowiedzi" głównego bohatera wypowiedziana w stronę swej jedynej córki robi wrażenie. Jednak czegoś mi zabarakło, może za mało urozmaicona fabuła. Już nie mogłem strawić kolejnego powrotu w kolejnej scenie do tego samego night clubu. Gra aktorska:
Mickey - bardzo dobra interpretacja, ale czy na Oscara?,Evan Rachel Woods-również nieprzeciętna kreacja, Marisa Tomei(W 1993 r. otrzymała nominację do Oscara dla najlepszej
aktorki drugoplanowej za kreację, którą stworzyła w komedii "Mój kuzyn
Vinny")-tutaj moim zdaniem średnia rola. Mimo wszystko nie żałuję czasu spędzonego z "The Ram-em" , może jego historia mnie nie porwała, ale napewno dotknęły mnie jego próby zmagania się z przeciwnościami losu.